Kilka słów o syryjskim przypadku i jego hipotetycznym przełożeniu na grunt polskiego prawa autorskiego.
W najnowszej wersji syryjskiego paszportu umieszczono grafiki przedstawiające charakterystyczne miejsca w kraju. Na stronach 34-35 zamieszczono ilustrację Sūq al-Ḥamīdiyyah – zabytkowego bazaru w Damaszku. Sęk w tym, że do wytworzenia ilustracji wykorzystano zdjęcie syryjskiego fotografa, Waseema Asmara, o czym świadczy znak wodny „WASEEM ASMAR PHOTOGRAPHY”, który prawdopodobnie nie został usunięty z fotografii.
Paszporty z tą ilustracją zostały wprowadzone do obiegu w sierpniu 2023 r. i zgodnie z unijnym rejestrem dokumentów tożsamości i dokumentów podróży, seria ta będzie wydawana do 2027 r. Oznacza to, że dokumenty z kwestionowaną fotografią pozostaną w obiegu jeszcze przez wiele lat.
Dotychczas władze Syrii nie odniosły się publicznie do potencjalnego naruszenia, jednak fotograf sam zabrał głos w sprawie. W wypowiedziach medialnych wskazał, że o wykorzystaniu fotografii bez swojej zgody dowiedział się niemal natychmiast i chociaż sam nazywa naruszyciela „złodziejem” – brak jest informacji o tym, aby wytoczył roszczenia wobec osób, które przygotowały oprawę graficzną syryjskiego paszportu.
Co mogłoby się zdarzyć, gdyby taka sytuacja miała miejsce w Polsce?
Punktem wyjścia jest ustalenie, czy sama fotografia stanowi utwór. Zgodnie z przesłankami określonymi w art. 1 ust. 1 pr. aut. – każdy ustalony przejaw ludzkiej działalności twórczej o indywidualnym charakterze jest utworem.
W przypadku wątpliwości co do spełnienia tych warunków, orzecznictwo rozwiewa je wskazując, że fotograf, który zadbał o takie elementy, jak: świadomy wybór momentu fotografowania, punkt widzenia, kompozycję obrazu (kadrowanie), oświetlenie, ustalenie głębi, ostrości i perspektywy, zastosował efekty specjalne oraz zabiegi zmierzające do nadania fotografii określonego charakteru – zapewnił efektowi swojej pracy cechy utworu (por. wyrok Sądu Najwyższego z dn. 5 lipca 2002 r., sygn. III CKN 1096/00).
Wątpliwości nie powinno zaś wzbudzać stwierdzenie, że państwowy dokument podróżny, taki jak paszport – jest zaliczany do materiałów urzędowych wyłączonych spod ochrony prawnoautorskiej (art. 4 pkt 2 pr. aut.). Rzutuje na to nie tylko utworzenie materiału przez urząd czy instytucję państwową, ale też sam fakt stworzenia materiału w ramach procedury urzędowej.
Sam fakt, że fotografia została wykorzystana w dokumencie urzędowym nie eliminuje jednak odpowiedzialności za naruszenie praw do utworu. Wyłączenie materiałów urzędowych spod ochrony prawnoautorskiej nie legalizuje bowiem wykorzystania cudzego utworu na etapie tworzenia np. paszportu. Odpowiedzialność za naruszenie praw autorskich – nie tylko osobistych, ale także majątkowych – mógłby zatem ponieść sam Skarb Państwa. Trudno bowiem przyjąć, aby umieszczenie utworu w materiale urzędowym prowadziło do wygaśnięcia lub ograniczenia praw twórcy względem tego, kto skorzystał z niego bez wymaganej zgody.
Co więcej, orzecznictwo podkreśla, że wyłączenie materiałów urzędowych spod ochrony prawnoautorskiej nie może skutkować uniemożliwieniem dochodzenia swoich roszczeń przez twórcę. Swoboda w korzystaniu z utworów, nawet wcielonego w wytwór wyłączony spod reżimu ochrony prawnoautorskiej, napotkać może ograniczenie chociażby w przepisach chroniących dobra osobiste, tajemnicę czy uczciwą konkurencję. Reprodukowanie bądź rozpowszechnianie materiałów wskazanych w art. 4 pr. aut. może także stanowić szkodę, której naprawienia można dochodzić na zasadach ogólnych (por. wyrok SN z 26 września 2011 r., IV CKN 458/00, wyrok SN z 26 stycznia 2023 r., II CSKP 566/22).