Komentarz dr. M. Markiewicza dla Dziennika Gazety Prawnej – „Sprawa Taco Hemingwaya”

W Dzienniku Gazeta Prawna ukazał się artykuł red. Nadii Senkowskiej, w którym wraz z Maciejem Ślusarkiem oraz Dariuszem Plutą, komentujemy „aferę” związaną z Taco Hemingway’em i cenzurą jego piosenki przez GIF. Po pierwsze to nie jest reklama, więc brak podstaw do takiej decyzji. Po drugie wolność wypowiedzi artystycznej i twórczości powinna w takich kontekstach być szczególnie chroniona.

Pełna wypowiedź poniżej:
Mam duży problem z ograniczaniem swobody artystycznej poprzez z jednej strony prawo regulacyjne, a z drugie prawa własności intelektualnej. Często prowadzi to do absurdalnych sytuacji, gdy np. ze scen filmowych usuwane są wszystkie znaki towarowe, co w rezultacie doprowadza do stworzenia scen nieodpowiadających rzeczywistości. W omawianym przypadku podstawą dla zakwestionowania działania Taco Hemingway’a jest regulacja dotycząca zakazu reklamy produktów farmaceutycznych. I choć tekst piosenki może być reklamą – co znajduje odzwierciedlenie w praktyce wykorzystywania utworów muzycznych w spotach telewizyjnych – o tyle w moim przekonaniu nie ulega wątpliwości, że użycie nazwy leku w piosence Taco Hemingway’a nie miało takiego charakteru, a zwracało uwagę na pewien problem społeczny. W szczególności nie było ono dokonane w celu zwiększenia popytu na ten lek (co jest jedną z przesłanek reklamy zgodnie z prawem farmaceutycznym). Patrząc na gatunek muzyczny, jakim jest rap, możemy stwierdzić, że często koncentruje się on na problemach społecznych, które nie tylko opisuje, lecz także interpretuje, konfrontuje i niekiedy przerysowuje, by uwydatnić ich znaczenie. Doszukiwanie się w tym przypadku reklamy wydaje się błędem. Już nie mówiąc o dalszych konsekwencjach utrzymania w mocy decyzji GIF-u. Nie chciałbym bowiem, aby muzycy, podobnie jak filmowcy w przytaczanym powyżej przykładzie, byli niejako cenzurowani, w sytuacjach, gdy ich zamiarem jest opisanie pewnej rzeczywistości.
Istotą sztuki jest właśnie możliwość komentowania realiów, a w tym celu artyści muszą niekiedy skorzystać czy to ze znaków towarowych, czy nazw handlowych produktów.
Patrząc w przyszłość uważam, że nie powinniśmy zmierzać w stronę społeczeństwa regulującego każdy aspekt życia, w tym w szczególności ograniczając wolność wypowiedzi, zwłaszcza wypowiedzi artystycznej, zakładając brak jakiejkolwiek krytycznej analizy przez jej odbiorców. Starajmy się tworzyć inteligentne społeczeństwo przygotowane na krytyczny odbiór otrzymywanych informacji.
Na marginesie zaznaczę, że tekst piosenki absolutnie nie nawołuje ani nie namawia do stosowania wskazanego leku, a samo wymienienie jego nazwy nie powinno wywoływać obaw co do potencjalnego niebezpieczeństwa jego popularyzacji. Przy odmiennej interpretacji zmierzamy do świata, w którym każda wypowiedź o problemach społecznych może prowadzić do promowania niechcianych społecznie zachowań (np. narkomanii – a jak wiemy wiele piosenek dotyczy tej problematyki i nikt do tej pory nie próbował ich cenzurować).